wtorek, 18 czerwca 2019

Brak weny? Wracamy do starych projektów z nowym pomysłem!

Proszę się przyznać... Ktoś podniesie rękę? Komu z Was zdarzyło się nie dokończyć pracy i stracić pomysł w trakcie tworzenia?

Jestem przekonana, że każdy z nas miał taką chwile słabości. To normalne, że pewne rzeczy muszą poczekać na odpowiedni moment. Agnieszka we wcześniejszym poście pisała o swoim kredensie, który dojrzał dopiero przy trzecim maluszku. Ja również mam tajną szafkę, w której składuje (jak mi się wydawało na daną chwilę) genialne pomysły, a to na prezenty, a to na warsztaty, genialne pomysły... które potem gdzieś uciekały. Porządki na zapleczu naszych DecoKreacji odkryły wiele niedokończonych projektów z dużym potencjałem. W jednym z kartonów znalazłam szafeczkę na klucze pomalowaną bejcą i z przyklejonym motywem pięknej damy.
I tak zrodził się pomysł na pokaz ...

Reanimacja trwała raptem półtorej godziny. Pacjent w pełni zdrów, w nowej szacie kolorystycznej i trochę uwspółcześnionej formie. Zabieg uważam za udany :) Na naklejony już wzór papieru do decoupage przykleiłam odcisk z foremki silikonowej z motywem sznurka (Prima). W rogach oraz na samej górze skrzynki również dokleiłam wzór z foremki, a na około nałożyłam pastę piaskową z Decoartu. Wykorzystałam również pastę pękającą ze Stamperii, która szybciutko wysycha i daje bardzo ładne spękania. Wykorzystaliśmy ją ostatnio w projekcie blejtramu z żyrandolem i sprawdziła się świetnie! Po wyschnięciu past nałożyłam farby talkowe z Pentartu. Wykorzystałam biel, odcienie turkusu i zieleni oraz żółty, by nawiązywał kolorystycznie do wcześniej przyklejonego papieru. W ten sposób brązowa bejca stała się jedynie tłem naszej skrzynki, a farby nadały jej piękną imitację patyny. Na koniec dodałam odrobinę farb metalicznych z Decoartu, które pięknie rozświetliły naszą pracę. I gotowe :)

Życzę wszystkim szybkich powrotów do starych prac i spojrzenia na nie z nowym pomysłem. Pamiętajcie najlepsze wina dojrzewają bardzo długo! :) Haha! ;)







Wszystkie materiały do stworzenia podobnych dekoracji można nabyć u nas w sklepie stacjonarnym, a już niedługo w sklepie internetowym (przypominamy: pracujemy nad nową platformą sklepową :) ).

Pozdrawiam Was serdecznie,
Natalia

piątek, 14 czerwca 2019

French country i historia pewnego kredensu :)

Lata temu, u początku mojej małżeńskiej drogi, wymarzyłam sobie, że w moim domu po prostu musi być kredens - na obrusy, serwetki, zastawę stołową, szkło... Taki spory, pojemny, i koniecznie z klimatem, jakiś "antyk". Cóż, ten kto mnie zna, wie, że jestem ostatnia, by skusić się na współczesne nowoczesne meble.
Szczęśliwie się zdarzyło, że podczas pierwszego domowego remontu wygospodarowaliśmy na niego miejsce, a po intensywnych, naglących czasem poszukiwaniach w podwolińskiej dessie znalazł się i on. Dziś, wybrałabym zupełnie inny, ale wówczas ten mało zdobny klasyczny, zalatujący nieco wszędobylską holenderszczyzną był spełnieniem marzeń :)
Wiedziałam od początku, że potraktuję go konkretnie pędzlem, ale trafił w nasze progi tuż przed narodzinami naszego pierwszego dziecka, a później... wciąż trudno było w pogoni dnia codziennego znaleźć czas na jego metamorfozę. Dziś, myślę że dobrze, że dojrzał we mnie pomysł na niego i przyszedł odpowiedni czas...
... Dziewięć lat później. O ironio! - właśnie u progu przyjścia na świat naszego trzeciego dziecka, przyszła do mnie TA wena i motywacja, by kredens w końcu odmienić.

Ciemnobrązowy ciężki wizualnie mebel momentalnie nabrał lekkości. Do jego stylizacji użyłam oczywiście farb Annie Sloan - wybierając z palety ciepły odcień bieli Orginal i lekko zabarwioną oliwką szarość Paris Grey i malując pierwszą warstwę jednym, a drugą drugim kolorem. Forma mebla daleka była od pałacowego przepychu, toteż - łącząc moje zamiłowanie do francuskich wnętrz - zdecydowałam się na pomalowanie go w stylu French country - "francuskiej wsi". Odważne przetarcia, połączyłam z czarno-białymi grafikami charakterystycznych dla stylu francuskiego i obowiązkowo wypatynowałam woskiem czarnym i brązowym. Gdzieniegdzie w przetarciach widać orginalny ciemny brąz, gdzieniegdzie postarzoną biel, a całość pokrywa przepatynowany rozjaśniony bielą Paris Grey. Za szybami znalazły miejsce już ulubione kryształy i angielska bordowa porcelana, w dolnych szafkach wymarzona zastawa Fryderyk w barokowe wzory z wałbrzyskiej fabryki porcelany Krzysztof... Tak, teraz patrząc na ten mebel mogę w pełni powiedzieć: MÓJ kredens... <3 div="">

Nie mam niestety zdjęć "przed", ale musicie wierzyć na słowo, że kolor dodał mu lekkości i elegancji. Poniżej kilka zdjęć z metamorfozy.















 





















Mam nadzieję, że mój kredens spodoba się i Wam :)

Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka
Matka-Polka z weną :)


czwartek, 13 czerwca 2019

Inspirujące biżuteryjne warsztaty z Gurianą

Biżuteria dla kobiet jest ważnym elementem stroju, często to ona sobą "ubiera" kobietę. Każdej z nas podoba się coś innego i to jest piękne! Cieszymy się, że na rynku obecnie jest taki wybór i każda z nas może znaleźć coś w swoim guście. My zdecydowanie stawiamy na oryginalne i niepowtarzalne wzory. Taką nietuzinkową biżuterię tworzy właśnie Dorota Guriana, a jej warsztaty są zawsze pełne nowych pomysłów, które  rodzą w nas wiele inspiracji! 

Tym razem Guriana przyjechała do nas z dwoma projektami naszyjnika i projektem bransoletki. W piątek wspólnie tworzyłyśmy Wisior memory z żywicą Ice Resin. Guriana zachwyca nas w dużej mierze tym, że wykorzystuje to co jest nam już znane, ale pokazuje to w całkowicie nowej odsłonie, na innym materiale i w połączeniu z niebanalnymi dodatkami. Takie też były te warsztaty.
W sobotę od godziny dziewiątej pracowałyśmy nad letnią bransoletką. Ten projekt wymagał dużo cierpliwości (kto przyzna mi rację ? :D). Tutaj czekało nas sporo nawlekania koralików i łączenia ich z elementami metalowymi. Bransoletka jest idealna do letnich kreacji, a dodatkowo jest bardzo wygodna i od soboty noszę ją codziennie! 
Po południu pracowałyśmy nad naszyjnikiem. Przyznam, że to projekt na który czekałam najbardziej! Szczęśliwa siódemka to naszyjnik pełen blaszek, śrubek, okuć i kamieni. Jest zachwycający!
W każdym kolejnym projekcie, który realizuje u nas Guriana jest wiele eksperymentów i nowych rozwiązań. I za to właśnie ją uwielbiamy i mamy nadzieje, że ten trzeci raz w Szczecinie nie będzie ostatnim! 

 

 






    





Obserwujcie nas, bo kolejne warsztaty z Gurianą już jesienią ;) 

wtorek, 11 czerwca 2019

Mały lifting farbami Annie Sloan

Ile wokół nas jest przedmiotów w naszym domu, w których widzimy potencjał, ale wymagają zmiany koloru lub nie pasują nam stylem. Do tej pory pamiętam reanimację starej patery mojej mamy, którą dostała w prezencie, a chińskie motywy, no niestety, ale nie był w jej guście. Wraz z malowaniem kuchni postanowiłam przemalować tę paterę. Wiedziałam, że może z tego wyjść coś pięknego!

Na wczorajszym pokazie pewnemu liftingowi poddałam starą ramkę na zdjęcia i mały wieszaczek. Kiedyś udało nam się takie rzeczy z potencjałem zakupić za niewielkie pieniądze, a teraz przyszedł czas na ich metamorfozę z pomocą farb Annie Sloan. Ramkę pomalowałam na nowy kolor z palety Svenska Blue o pięknym odcieniu niebieskiego z domieszką zieleni. Wystarczyła do pomalowania tylko jedna warstwa - farba jest bardzo gęsta i nie rozcieńczona świetnie kryje już po jednej warstwie. Dodatkowo farba swoją gęstością dała mi piękną fakturę. W całą ramkę wtarłam wosk przeźroczysty,  a następnie brązowy, który pięknie osadził mi się w zakamarkach dając efekt patyny. Na koniec efekt suchego pędzla, troszkę kropek farbą i gotowe.

Wieszaczek serduszko pomalowałam dwoma warstwami: kolorem Henrietta, który jest pięknym różem w palecie farb Annie Sloan oraz ciepłą bielą Orginal. Po wyschnięciu farby zrobiłam przecierki, które uwidoczniły ładnie pierwszą warstwę różu. Na wieszak nakleiłam piękny papier ryżowy z Decomani z motywem kwiatowym i lekko podcieniowałam. Całość wykończyłam Tak woskiem - pamiętajcie, że decoupage można zabezpieczać nie tylko lakierem, ale też woskiem (szczególnie gdy chcemy zachować surowy rustykalny styl pracy), a wosk od Annie Sloan jest w tym celu świetny!

Voilà! Gotowe! Z farbami Annie Sloan takie metamorfozy to czysta przyjemność!
Zachęcam tym bardziej do eksperymentowania z kolorami, ponieważ w dalszym ciągu trwa u nas promocja - 20%  na wybrane kolory farb Annie Sloan.

Przed 


Po


 


Metamorfoza wspomnianej wcześniej chińskiej patery mojej mamy


Wszystkie materiały do stworzenia podobnych dekoracji można nabyć u nas w sklepie stacjonarnym, a już niedługo w sklepie internetowym (przypominamy: pracujemy nad nową platformą sklepową :) ).

Pozdrawiam Was serdecznie,
Natalia

wtorek, 4 czerwca 2019

Żyrandol z koronką

Piękne domy to w dużej mierze zasługa wyjątkowych dekoracji i dbania o każdy szczegół. Ja uwielbiam upiększać swoje mieszkanie własnoręcznie robionymi skrzynkami, obrazami. Często też zmieniam dekoracje, bo nie lubię nudy. Na moich ścianach w mieszkaniu można zaleźć dużo zdjęć z podróży i spotkań z moimi przyjaciółmi.

Zainspirowana ostatnią wizytą u Magdy (http://madalena-art.pl/ ), która jest właścicielką pięknej galerii z meblami i wyjątkowymi ubraniami, postanowiłam stworzyć obraz, który może pięknie zdobić niejedno wnętrze. Duże podobrazie o wymiarach 30x40 cm postanowiłam ozdobić wzorem żyrandola z pięknego szablonu Stamperii i pastą strukturalną. Tło uzupełniłam kwiatowymi koronkami, a przestrzenie wypełniłam transparentną pastę pękającą. Taką bazę wycieniowałam farbami Soft Decor. 
Jak to często bywa  z pewnymi rzeczami trzeba się przespać... :)
Jeszcze wczoraj czułam pewien niedosyt. Czegoś brakuje, coś bym dodała ... I tak dzisiaj koronka otrzymała jeszcze delikatne muśnięcie złotem ;) Dodałam na nią pastę pozłotniczą, która pięknie uwypukliła kwiaty na koronce. 






Wszystkie materiały do stworzenia podobnego obrazu i innych dekoracji można nabyć u nas w sklepie stacjonarnym, a już niedługo w sklepie internetowym (przypominamy: pracujemy nad nową platformą sklepową :) ).

Pozdrawiam Was serdecznie,
Natalia

środa, 29 maja 2019

Fotorelacja: List miłosny

"List miłosny"... Ach! To były jedne z najbardziej wyjątkowych warsztatów!
W DecoKreacjach pracuje już dłuższy czas. Warsztaty prowadzę od około 4 lat, jednak nasze ostatnie sobotnie spotkanie pozostanie w mojej pamięci na długo! Powstały piękne kuferki z efektem rdzy, struktur, dekorów i listu zamkniętego w sercu. Każda z Pań miała już swoją wizję na co przeznaczy swoją pracę lub komu ją ofiaruje - zapewne dzięki tej dedykacji i wkładanemu w tworzenie całego serca i uczuć powstały tak piękne prace! Termin warsztatów całkiem celowo zbiegł się z Dniem Matki, a obecność na nich była dla dwóch Pań prezentem od swoich córek - czy to nie wspaniały pomysł? :)
W sobotę pracowała u nas także Kocia pracownia. To trzy przezdolne kobietki i równocześnie trzy pokolenia - babcia, mama i córka. Często wpadają do nas i zarażają nas swoją nieograniczoną wyobraźnią, nieustającą weną i energią, a mają jej niesamowicie dużo! (Ich prace możecie oglądać tutaj https://kociapracownia.wordpress.com/)
Prace wszystkich Pań możecie oglądać poniżej. Bardzo dziękuje wszystkim za liczne przybycie i za taką cudowną atmosferę :).



Z naszych warsztatów nikt nie wychodzi czysty, chociaż niektórzy mają na to sposoby ;) 


























A tutaj część Kociej pracowni w pełni zaabsorbowane tworzeniem ...



Kuferki gotowe! :)

 








Wszystkim Paniom bardzo dziękuję! To była na prawdę wyjątkowa sobota! 

poniedziałek, 27 maja 2019

Dzień mamy i farby Annie Sloan

Ostatnio będąc na kawie u moich rodziców, zobaczyłam tacę z moich początków twórczych. Pomyślałam sobie " O nie! Głęboko schować natychmiast!". Znacie to? ;)
Początki są zawsze trudne, chociaż wtedy z dumą patrzyłam na moją każdą kolejną pracę.  Dlatego pomyślałam, że nowa taca będzie idealnym pomysłem na prezent dla mojej mamy. I tak na zeszłotygodniowym pokazie powstała taca w klimacie vintage.

Wybrałam dużą tacę z sercami po bokach. Pomalowałam ją kolorem Old White z palety farb Annie Sloan, a następnie przykleiłam na środek serwetkę. Po bokach wykorzystałam szablon z paskami od firmy Candence. Postanowiłam troszeczkę przerobić moją serwetkę, ponieważ moja mama lubi delikatne kolory dlatego skorzystałam z pięknego koloru Emile (wrzos z fioletem) oraz koloru French Linen i podcieniowałam nasze paski i całą resztę tacy. na górze i na dole tacy odbiłam przepiękne stemple od Primy z motywem kwiatowym.  Na zewnętrznej stronie zrobiłam odcisk z foremki silikonowej z Primy masą Das. Całość pocieniowałam trzema wcześniej użytymi kolorami, a na koniec dodałam kropki farbą rozcieńczoną z wodą. Pamiętajcie, że taka taca musi być zabezpieczona lakierem odpornym na gorące szklanki i ewentualne zachlapania wodą. A tak prezentuje się taca. Wszystkim mamom składamy najserdeczniejsze życzenia!






Wszystkie materiały do stworzenia podobnej tacy i innych dekoracji można nabyć u nas w sklepie stacjonarnym, a już niedługo w sklepie internetowym (przypominamy: pracujemy nad nową platformą sklepową :) ).

Pozdrawiam Was serdecznie,
Natalia