poniedziałek, 24 października 2011

Kreatywny weekend w Budapeszcie :)

Nieludzko zmęczeni, ale baaaardzo zadowoleni, po 18 godzinach nieustannej jazdy wróciliśmy dziś z niezwykle kreatywnego zagraniczenego wyjazdu do stolicy Węgier. Na zaproszenie węgierskiej firmy Pentacolor, producenta produktów marki Pentart, potentata zajęć kreatywnych na rynku węgierskim i nie tylko oraz polskiego ich przedstawiciela, z którym nie od dziś wiążą nas bardzo serdeczne stosunki, wyruszyliśmy w podróż, której celem był Budapeszt, a w nim szkolenia i zwiedzanie siedziby firmy oraz miasta.

Zanim jednak wyruszyliśmy z Polski, zatrzymaliśmy się na krótki odpoczynek po polskiej stronie w okolicach Śląska Cieszyńskiego (stamtąd też wysyłaliśmy Wam pozdrowienia - czyt. post wcześniej;)). Absolutnie nie mogło się obejść bez buszowania w przebogacie zaopatrzonych półkach sklepu plastyczno-hobbystycznego prowadzonego przez naszych polskich przyjaciół, na krórych zaproszenie ruszyliśmy do Budapesztu.

Koszyk dostaw i nowości dla naszego Centrum Hobbystycznego zapełniał się baaaardzo szybko. W sumie "wyszły nam" dwa wózki... A potem jeszcze jedna dokładka towaru...

Ale cóż dziwić - Wam też nie byłoby łatwo się w takim miejscu opanować, prawda?;) (Poniżej zdjęcia.)

Papiery do decoupage liczone w setkach wzorów...



Inspiracje manekinowe.

W sobotę rano jeszcze przed świtem zwarci i gotowi ruszyliśmy w drogę.
Podziwiając przepiękne widoki jesiennych gór, zmrożonych pierwszymi przymrozkami, usłanych mgłą, zatopionych w chmurach w świetle wschodzącego słońca pomykaliśmy czesko-słowackimi drogami w stronę Budapesztu. Mieliśmy w trakcie drogi wyspać się na zapas - bo dzień nas czekał pełen wrażeń - ale jak tu spać, gdy za oknem TAKIE widoki?

Góry w chmurach zatopione. Lada chwila wzejdzie słońce...

... A gdy wzeszło, oświetliło górskie stoki ciepłym światłem...

Ze zdjęciem wiąże się śmieszna historia: Zrobiłam zdjęcie ot tak, nieco na oślep, z samochodu, kierując obiektyw ku górze. Na dole widać było takie piękne skały. A gdy przyszło nam później przeglądać zdjęcia, z zaskoczeniem dostrzegliśmy, że na szczycie skał stoją ruiny zamku (?). W drodze powrotnej - pięknie podświetlone- rozpraszały tajemniczo nocne ciemności.

Jesienny świt w górach - przed nami droga pełna serpentyn :)

W Budapeszcie przywitano nas bardzo ciepło tradycyjną domową węgierską zupą gulaszową i słodkim deserem. Kilka słów powitań i... zasiedliśmy niecierpliwie do stołów warsztatowych, rządni przetestowania nowych premierowych produktów firmy Pentart. Tak więc kolejne dwa dni minęły nam na testowaniu, tworzeniu, wymianie doświadczeń i spostrzeżeń, zawiązywaniu nowych znajomości, pogłębianiu tych wcześniej nabytych ;), czerpania morza nowych pomysłów i nowych zastosowań znanych produktów...

Z serii: Szkolimy się:



Nasze poczynania twórcze śledził przesympatyczny właściciel Pentacoloru, chętnie wysłuchując naszych uwag i wrażeń.

Gabi, instruktorka Pentacoloru omawia zastosowanie kolejnych produktów.


Tworzymy!
Oprócz szkoleń mieliśmy też w programie zwiedzanie pięknego Budapesztu. Nie była to moja pierwsza wizyta w tym mieście i wiedziałam, że jest tam co zwiedzać i podziwiać. I choć w deszczu, dżdżystej jesiennej pogodzie, w ograniczonym czasie z przyjemnością i zainteresowaniem odwiedzaliśmy kolejne urokliwe miejsca stolicy Węgier.

Plac Bohaterów.

Las Miejski i piękne miniatury zabytków Węgier.

Renesansowe krużganki zabudowań Lasu Miejskiego.

Idziemy na parlament! :)

23 października to święto narodowe Węgier - przed parlamentem odbył się akt oddania hołdu węgierskiej fladze.

Bazylika św. Stefana - piękna i monumentalna...

... w środku bogato zdobiona.

Nasza "decokreacyjna" ekipa rodzinna ;)
Michałek okazał się zostać maskotką wyjazdu zbierając wiele ciepłych reakcji i uśmiechów począwszy od współuczestników wyjazdu, przez pracowników Pentacoloru po jego właściciela, który z rozczulonym wzrokiem tulił Miśka, co mnie jako jego mamę zakochaną w swoim dziecku wcale nie dziwi;) Bardzo serdecznie dziękuję w tym miejscu za każdy miły gest i troskę o "najmłodszego klienta Pentacoloru" (jak to zostało okrzyknięte) ;)

I najlepsza reklama przysmaku węgierskiego Turorudi, bez którego wyjechać nie mogliśmy :)

Z Węgier przywieźliśmy całe morze unikalnych produktów i wiele nowości. Wszystko jest już w naszym Centrum i od jutra będzie sukcesywnie trafiało na nasze sklepowe półki. Szykuje się naprawdę baaardzo solidna i bogata w różnorodność dostawa. W najbliższych dniach zatem będziemy relacjonowały, co ciekawego do nas dotarło, a już dziś zapowiadamy - jutro fotorelacja pełna inspiracji czyli kreatywne pomysły węgierskich instruktorek rękodzieła.

Tymczasem muszę przepracować i usystematyzować zaczerpnięte inspiracje i nowości - na dniach przedstawimy grafik warsztatowy na kolejne tygodnie, pełne nowości i świeżości :)

Pozdrawiam bardzo serdecznie i... do zobaczenia na Niedziałkowskiego 21 w poszukiwaniu nowości:)
Zbyszku, Beatko - raz jeszcze wielkie dzięki za zaproszenie.
A.S.

5 komentarzy:

Malwina pisze...

Fantastyczne szkolenie, zazdraszcza bardzo wyjazdu(pozytywnie):):):). Jak wyzdrowieję to wproszę się na opowieści przy kawie lub herbacie.

strefa filcu pisze...

Ależ bogaty program jak na jeden weekend.Super wyjazd,pełen wrażeń,nowych inspiracji i bardzo poznawczo-twórczy.I ja wpadnę któregoś dnia pooglądać nowości i posłuchać opowieści z Budapesztu,pozdrawiam serdecznie:)

Zbyszek pisze...

Agnieszko,
było nam bardzo miło gościć Cię u nas i towarzyszyć Tobie oraz Jackowi i Michasiowi (podziwialiśmy cierpliwość obu Panów ;)) w wyprawie do Budapesztu.
Cieszymy się, że wyjazd przyniósł tyle inspiracji. Serdecznie pozdrawiamy ze Śląska Cieszyńskiego.
Beata i Zbyszek

Centrum Hobbystyczne DecoKreacje pisze...

Beatko-Malwino, Haniu - tak, to był naprawdę fantastyczny czas. Wróciłam pełna pomysłów i energii do działania :) Oczywiście czekam z kawą na odwiedzinki:)

Zbyszku, Beatko - bardzo mi miło, że zaglądacie na "decokreacyjną" stronę.
Dziękuję za ciepłe słowa. Pozdrawiam Was z Pomorza Zachodniego ;)
A.S.

Licho_Nie_Spi pisze...

Wspaniała przygoda!
Gratuluję i zazdraszczam!